Rome ma dla mnie jeszcze większą wartość bo tutaj pierwszy raz zasmakowałem bitew z żywym przeciwnikiem. Z kumplami z akademika tłukliśmy godzinami. Pamiętam jak dziś kiedy kumpel po wielu próbach różnymi frakcjami zaczął grać Egiptem i dostawałem w cztery litery non stop. Za nic nie potrafiłem go ugryźć, ci piekielni łucznicy faraona i ciężkie rydwany spędzały mi sen z powiek. Aż wkońcu któregoś pięknego dnia dorwałem w swoje łapy Armenię

, od tamtej pory nie przegrałem ani jednej walki.
Od tygodnia próbuje swoich sił właśnie w
Rome: Total War - ustawiłem sobie stopnień trudności maksymalnie, wybrałem Egipt i....w ciągu 30 lat (czas w grze oczywiście) podbiłem praktycznie całą Azję Mniejszą tj. Buntowników, Monarchie Seulecydów, Partie, z kolei na zachód od Egiptu - praktycznie wszystko do połowy Kartaginy...
Gra jest stanowczo zbyt prosta - zwłaszcza w sferze strategicznej...komputer nie potrafi skoordynować swoich działań, ułożyć jakiegoś planu, kampanii - po prostu rzuca sie bezsensu do ataku wszystkim co ma uprzykrzając nam życie. Prócz tego jest w grze wiele błędów (mam najnowszego patcha 1.5): jak choćby opcja "przekupstwa" - miasto poddaje się bez walki, my płacimy kasę a w następnej turze takie państwo wypowiada nam wojnę...
Dyplomacja - nie odgrywa większej roli, komputer nie potrafi wyliczyć odpowiednio swojego położenia i jeśli wojna trwa już dłuższy czas za nic w świecie nie podpisze pokoju...chociaż proponuje daninę większą niż cały jego półroczny budżet...
Rozbudowa miast jest też jakby zachwiana - oddziały możemy zrekrutować już w ciągu zaledwie 1 tury ale budynki nawet najprostsze budują się aż 3 tury - dochodzi do tego że miasto osiąga kolejny poziom (rosnąca populacja) a my jeszcze nie wybudowaliśmy 1/3 budynków starego poziomu...Budowa budynku zajmuje więcej czasu niż wyszkolenie doborowego oddziału łuczników ?
Do tego dochodzi jeszcze np. rekrutacja najemników która opłaca się bardziej od szkolenia własnych wojaków, irytujące, praktycznie natychmiastowe uciekanie wroga z pola bitwy a później cała walka przemienia się w bezładny pościg gdzie nad niczym nie da się zapanować, brak proporcji pomiędzy ludnością przeznaczoną do wojska a ta znajdującą się w mieście - już przy średnim mieście możemy robić pobór jaki chcemy a miasto w ciągu 1 tury i tak wyjdzie na + jeśli chodzi o populację...
Sam pomysł - OK - bardzo przyjemnie upłynęły mi te godzinki ale strategicznie gra jest kiepska - odrealniona strasznie, może w multi będzie lepiej ?